JA slide show
 

Multimedia

Films
Songs
Gallery



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 6 gości 
O KOSZAŁKU PDF Drukuj Email
O KOSZAŁKU-OPAŁKU, KTÓRY MUSIAŁ ZNOSIĆ 
LUDKA-TRUTKA

ludek_trutekDawno, dawno temu - gdy skrzaty i krasnoludki żyły na świecie a nawet chodziły do szkoły i w niej uczyły – żył sobie Koszałek-Opałek. Jego przydomek wziął się od tego, że często pchał się w różne tarapaty, czyli od innej strony rzecz ujmując – znajdował się w niezłych opałach. Pewnego razu na jego drodze pojawił się skrzat Trutek. Nic nie odróżniało Ludka-Trutka od innych skrzatów poza może jedną cechą: bacznie obserwował świat i mocno swoje obserwacje analizował. Nie ulegnijcie bynajmniej mylnemu osądowi, iż z tych obserwacji coś dobrego dla społeczeństwa wyniknęło. Obserwował dla siebie. I już.
Koszałek-Opałek nie zwracał uwagi na Trutka. Robił sobie swoją robotę (jak zawsze sumiennie) i był zadowolony z życia. Aż się raz tak zdarzyło, że Trutek wlazł w drogę Koszałkowi. No i rzeczony musiał go zauważyć, bo inaczej się oczywiście nie dało. Koszałek nie zdawał sobie sprawy, że Trutek wiedział o nim bardzo dużo, gdyż od dłuższego czasu go obserwował, by móc „uderzyć” od właściwej strony. Skrzat zaczepił raz krasnala i pochwalił się swoimi zainteresowaniami. Leśna okolica, z której pochodził skrzat Trutek obfitowała w doskonałej jakości drewno, a którym zarówno on jak i skrzaty z jego otoczenia się zajmowały. Zaczął opowiadać jak można wykorzystać drewno 
i rozmyślać o drewnie oraz ile z tego płynie korzyści. Koszałek chętnie słuchał opowieści o drewnie. Był bardzo dobrym słuchaczem. Wszyscy od lat przychodzili do niego ze swoimi problemami. Nie, żeby dostawali jakieś świetne porady czy rozwiązania, ale dla tego wspaniałego uczucia, że są wysłuchani, że znajdują zrozumienie. Tak i Koszałek potraktował Trutka. I tak Trutek znalazł podatny grunt dla swoich niespełnionych do tej pory oczekiwań od swojego leniwego życia.
- Rybka chwyciła haczyk – pomyślał Trutek - teraz to ja Koszałkowi zacznę „pomagać”. Na chwilę oczywiście...Zacznę przebywać sobie wśród tych ludzi, którzy go otaczają. Ależ będę wiarygodny. Zawłaszczę sobie Koszałka. Po co on ma słuchać innych ludzi, kiedy ja mam problemy i tyle czasu byłem sam. I jeszcze wszyscy zaczną mi zazdrościć, że Koszałek wybrał sobie właśnie mnie na swojego najlepszego przyjaciela.
Przyjaciel. Takim określeniem zaczął się teraz posługiwać Trutek. Przez pewien czas zadawał wiele pytań Koszałkowi. Mądry krasnal czuł radość z tego, że obcy mały skrzacik tak mu wierzy i że chce posłuchać i jego. (Koszałek przez całe życie wszystkich słuchał i zapomniał sobie, że może też i mówić. Nie mówił zbyt wiele o sobie. Wszyscy przyzwyczaili go do trzymania własnych problemów dla siebie. A przecież nawet mądre krasnale mają problemy). Koszałek się otworzył. Na to tylko czekał podstępny Trutek:
- Mam Cię w garści. Teraz już mi się nie wymkniesz. Będziesz na moje usługi.
Po pewnym czasie Trutek już coraz mniej słuchał. Zasypywał natomiast Koszałka tym, czym żył. Każdy najdrobniejszy szczegół z życia Trutka miał krasnal u siebie prawie „na stole”. Całymi dniami odpowiadał na pytania, myślał o skrzacie i żył jakby nieobecnym życiem wśród zaprzyjaźnionych skrzatów i krasnali, które zaczęły zauważać, że coś niedobrego się 
z Koszałkiem dzieje. Mądry krasnal przestał słuchać już innych uważnie, zmizerniał, poświęcał swój nocny czas na rozmowy z Trutkiem, który wymyślał coraz to nowe sztuczki, żeby Koszałka mieć zawsze przy sobie. Oczywiście krasnalowi nie dawało to nic oprócz dodatkowych problemów spowodowanych rozbudowanym u siebie uczuciem empatii.
Cały fenomen Ludka-Trutka polegał na tym, że po każdej burzy, którą wywołał potrafił przekonać Koszałka, że jest taki biedny, opuszczony i samotny. Potrafił krasnala wziąć zawsze na litość, że ten czuł się winny, gdyby mu miał odmówić. Pewnego jednak razu Trutek musiał opuścić otoczenie Koszałka. Nie pasował do rozsądnych i ambitnych skrzatów i krasnali. Oni zresztą już dawno dali mu to do zrozumienia. Jednak nie dał spokoju Koszałkowi. Przyzwyczaił się, że miał go dla siebie pomimo, iż krasnal był osobą bardzo popularną. Z oddali słał wieść za wieścią, wymyślając coraz to nowe sposoby przekonania Koszałka, że ich życie może przebiegać już tylko wspólną drogą. Wspominał cały czas dawne czasy, gdy mu opowiadał o drewnie i swoim lesie, jak mu pomagał (a robił to przecież interesownie i Koszałek zwrócił tę jego pomoc już tysiąckrotnie). Cały czas Koszałek brał pod uwagę, że Trutek jest mało doświadczony i niewiele wie o życiu i że to właśnie dzięki niemu – mądremu Krasnalowi - zmieni się niepowtarzalnie. Że będzie dobrym skrzatem,. Który faktycznie i szczerze pomoże społeczności. Głęboko się pomylił. Uświadamiał to sobie wraz z każdym znakiem skierowanym przez Ludka-Trutka w jego stronę. Trutek dużo paplał jęzorem coraz to bardziej bez sensu. Aż Koszałek pomyślał sobie:
- Czas na radykalne zmiany. Spróbuję go już nie pouczać , nie wymagać od niego, nic nie sugerować i nie kierować nim. Niech pokaże jak radzi sobie sam.
Milczenie doprowadzało Trutka do szału. Zaczął wysyłać wściekłe wieści w stronę Koszałka. Krasnal milczał. Jakby natrętnego skrzata nie było nigdy na świecie.
Na koniec Trutek powiedział tak
- Koszałku... brzydzę się Twoją postawą roszczeniową i tym, że robisz ze mnie kozła ofiarnego.
Gdyż pomieszało mu się w głowie i zapomniał sobie znaczenia podstawowych słów a tych, które wypowiadał kompletnie nie rozumiał.

14.05.06

Fot: M. Wójcik