JA slide show
 

Multimedia

Films
Songs
Gallery



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 15 gości i 1 użytkownik 
Wolność wyboru PDF Drukuj Email
WOLNOŚĆ WYBORU

Jeśli dasz biedakowi rybę nakarmisz go raz,
Jeśli nauczysz go łowić ryby, nakarmisz go na całe życie.

(Konfucjusz)


Ani polski uczeń, ani polski nauczyciel nie są przyzwyczajeni do autonomii. Uczniowie, którzy docierają do szkoły ponadgimnazjalnej nawet gdyby chcieli podejmować decyzje dotyczące metod przyswajania wiedzy nie będą nawet próbować tego robić, bo od lat utarło się przekonanie, że nauczyciel to ten, który rządzi a uczeń to ten, który słucha i pokornie wykonuje polecenia - a jeśli tak nie jest, to uczący się ponosi karę, którą wymierza nauczyciel. Jednak mimo, że takie jest przekonanie większości osób zaangażowanych w proces pedagogiczny, nie oznacza to, iż tak musi być i nic nie da się w tym względzie już zmienić. Uczeń może i powinien mieć głos na temat sposobów zdobywania przez siebie wiedzy a nauczyciel może i powinien mu w tym pomóc. To, co cechuje autonomię ucznia to wolny wybór, moc decydowania, niezależność, zadowolenie, brak nacisków, odpowiedzialność i w końcu satysfakcja. Zamiast stresować i straszyć - szczególnie przed dużymi sprawdzianami ze znacznej partii materiału - proponuję luźną atmosferę i zaangażowanie z uśmiechem na twarzy.

Swoboda

Od tego trzeba zacząć. Chcesz się uczyć języka obcego to się ucz a jak nie chcesz to się nie ucz. Ryzykowne? Bardzo. Jednak nauczyciela w tym głowa, aby każdy odpowiedział twierdząco – tak, chcę się uczyć. Po pierwsze uczeń musi wiedzieć po co ma sobie przyswoić inny język, a nauczyciel musi mu dać motywację. Oczywiście w szkole ponadgimnazjalnej ogromną motywacją jest egzamin maturalny, który każdy chce czy też musi zdać. Choć uczniowie się do tego nie przyznają, to lubią jasno stawiane wymagania i konsekwencję ze strony nauczyciela. Często, już po zdanej maturze, chwalą wymagających nauczycieli. Doskonałej motywacji dostarcza uczniom obserwacja płynnego wykorzystania języka obcego w real-life situations. Nauczyciel zatem może ich już w pierwszej klasie zabrać na wycieczkę turystyczno-lingwistyczną do jednego z krajów anglojęzycznych, najlepiej do Wielkiej Brytanii. Londyn polecam jedynie przejazdem gdyż, choć posiada mnóstwo zabytków typowych dla kultury anglosaskiej, jest kosmopolityczną stolicą europejską, z mieszaniną wielu kultur, gdzie w dodatku wcale nie potrzeba dobrze znać angielskiego by się porozumieć. Dobrze jest pojechać na angielską czy też irlandzką wieś, która ma w sobie dużo uroku i ciekawych miejsc do zwiedzenia a jednocześnie daje obraz typowego życia i możliwość komunikacji w języku angielskim, bez znajomości którego jest tam już raczej ciężko. Gwarantuję, iż młody uczestnik takiej wyprawy wraca z silną motywacją do nauki języka - bez jego znajomości zagranicą czuje się jak bez ręki. Najlepszym dowodem na to zjawisko są wzmożone zapisy do szkół językowych tuż po powrotach z pobytów wakacyjnych w różnych krajach. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się również języki krajów turystycznych, np. włoski czy hiszpański. Nie każdego ucznia jednak stać jest na wyjazd zagraniczny. Chodzi jednak o to, by zobaczył on swojego nauczyciela czy rówieśników, swobodnie porozumiewających się w języku obcym, którego opanowanie w zadowalającym stopniu ma on przed sobą. Można zatem młodych ludzi zabrać na dni otwarte organizowane np. przez British Council, instytucję która jest organizuje konkursy pozwalające uczniom wykazać się znajomością języka angielskiego w powiązaniu z wykorzystaniem komputera, znajomością literatury i cywilizacji krajów anglojęzycznych a także daje możliwości współpracy z młodzieżą innych krajów. Kolejna możliwość, to rozpoczęcie współpracy w ramach eTwinning czyli łączenia bliźniaczych szkół podstawowych i średnich w Europie za pośrednictwem mediów elektronicznych. Gdy uczeń widzi, że dobra znajomość języka jest naprawdę przydatna i może przynieść wiele radości, sam będzie stymulował nauczyciela, by dawał mu niezbędną wiedzę i umiejętności, potrzebne mu w danej chwili. A otwarty na potrzeby ucznia nauczyciel musi je tylko (i aż!) właściwie odczytać. Jednej i drugiej stronie potrzebna jest przy tej okazji asertywność. Możliwości jest wiele, cel jeden – rozbudzenie motywacji do nauki, aby uczeń nie czuł się zmuszany. Z tą motywacją nauczanie poprzez pozwolenie uczniowi na osobiste kierowanie procesem przyswajania przez siebie wiedzy jest już nie tylko możliwe ale nawet pożądane. Jako jedną z metod proponuję powtarzanie wiadomości przed sprawdzianem z wykorzystaniem stacji pedagogicznych, która w pełni daje uczniom wolność i swobodę działania oraz całkowitą autonomię.

Moc decyzji

O stacjach pedagogicznych wiele już napisano, ale ilu nauczycieli, tyle pomysłów. Nieprawdą jest, że to metoda odpowiednia dla uczniów szkół podstawowych i małych dzieci. Jestem nauczycielem liceum ogólnokształcącego i ten sposób pracy sprawdził się wśród licealistów wyśmienicie.
Każdy z nas nauczycieli lubi, gdy zakupione przez uczniów podręczniki są w pełni wykorzystane, szczególnie, że te do nauki języków obcych sporo kosztują. Często się zdarza, że podręczniki, wybór których mamy teraz mocno ograniczony, nie są idealnie dopasowane do potrzeb naszych uczniów i musimy je uzupełniać innymi pozycjami. Gdy jesteśmy w grupie szczęśliwców, którzy pracują w szkołach z doskonale wyposażonymi bibliotekami szkolnymi – problem znika. Jednak chyba należę do większości, której to „szczęście” nie dotyczy. Dlatego chcąc, by moi uczniowie zakupili dobrą pozycję do nauki gramatyki czy słownictwa, nie proszę ich już o kupno ćwiczeń typu Workbook. Wybór swój motywuję zwykłym brakiem czasu na ich sprawdzenie. Nie znaczy to jednak, że je w pracy pomijam. Kupuję zwykle egzemplarz ćwiczeń po to, by zawarte w nim materiały pociąć na pojedyncze zadania wykorzystywane w ramach stacji edukacyjnych. Są wśród nich materiały wszelkiego typu: na rozumienie tekstu czytanego, ćwiczenia gramatyczne, słownikowe, polecenia stymulujące do rozmowy w grupie czy parze oraz zadania na rozumienie tekstu ze słuchu. Poświęcam na to, co prawda, podręcznik i przygotowanie zajmuje mi dość sporo czasu, ale robię to raz, a potem ja mam materiały a uczniowie radość - na lata.
No i jak to przy tego rodzaju ćwiczeniach bywa, dzielę uczniów na niewielkie grupy lub pary. Najważniejsze zasady pracy to:
1. Para/grupa sama wybiera, które ćwiczenie jest im potrzebne i które chce wykonać
2. Indywidualne tempo pracy
3. Możliwość powtórzenia przed sprawdzianem tych partii materiału, które wcześniej, w toku nauczania danego działu zostały przez ucznia przyswojone wolniej lub wcale
4. Samokontrola oraz nauka na swoich własnych błędach, gdyż odpowiedzi do zadań znajdują się w tzw. „Reception Desk” czyli w okolicach biurka nauczyciela. Aby stworzyć nastrój prawdziwej recepcji, można na odwrocie klucza odpowiedzi narysować/wydrukować prawdziwy klucz, a nauczyciel może stać się na tę godzinę lekcyjną „recepcjonistą”, który będzie klucze wydawał (uczniowie mogą o nie prosić po angielsku, jak w prawdziwej recepcji – poćwiczą sobie najpotrzebniejsze w życiu codziennym zwroty - przecież wielu z nich przebywa na wakacjach w hotelach zagranicznych) a jednocześnie wyjaśniał, doradzał, odpowiadał na pytania i rozwiewał wątpliwości.
Rozdaję tzw. „paszporty”, czyli kartkę papieru złożoną na pół, na którą mają wpisać swoje dane w środku zawierającą tabelkę z ilością rzędów równą ilości ćwiczeń – po trzy okienka każdy. Po skończonej pracy, każdy uczeń ocenia się sam. Samoocena to istotny element autonomicznego uczenia. Na stanowiskach oprócz materiałów leżą jeszcze kolorowe kredki lub pieczątki (np. ze zwierzątkami) i ocena polega na podstemplowaniu lub wykonaniu rysunków na polach tabeli w zależności od staranności i poprawności wykonania zadania (od 0 do 3, gdzie 0= źle, 3=bardzo dobrze). Zadziwiającym jest fakt, że uczniowie są dla siebie bardziej surowi w ocenie niż my jesteśmy dla nich.
Po skończonym zadaniu (trzeba pozostawić na to ok. 5-10 minut pod koniec lekcji) musi nastąpić porównanie wyników oraz uzyskanie feedback’u. Uczniowie powinni opowiedzieć, co było najtrudniejsze a co było najłatwiejsze oraz jaki jest poziom ich satysfakcji z powtórki. Musimy pamiętać, żeby pierwsza informacja zwrotna z naszej strony była pozytywna. Następne mogą i powinny zawierać prawdę również o błędach.

Idealną sytuacją jest zorganizowanie powtórzenia w pracowni komputerowej. Możliwość skorzystania z komputera (jest on nieodłącznym towarzyszem uczniów podczas ich procesu przyswajania wiedzy w domu) kojarzy się ze swego rodzaju autonomią, gdyż CALL (nauka języka wspomagana komputerem) to wykorzystanie multimediów na równi z metodami tradycyjnymi. B. Bernacki pisze, że nie można w stacjach edukacyjnych zastosować ćwiczeń na rozumienie ze słuchu. Ta sytuacja już uległa zmianie. Wystarczy wpiąć do komputera 2-3 pary słuchawek, które większość uczniów ma przy sobie – w drodze do szkoły często słuchają muzyki z odtwarzaczy mp3, mp4 itp. lub też są na wyposażeniu pracowni. Skąd wziąć ćwiczenia ze słuchu? Można z płyt audio, tych dołączonych do ćwiczeń lub podręcznika, z którego korzystamy, zgrać wybrane utwory do komputera za pomocą prostego darmowego programu służącego do zamiany plików audio na mp3 Audiograbber (dostępny ze strony http://dobreprogramy.pl/ ). Autor wspomnianego przeze mnie artykułu mówi również, że wadą stacji edukacyjnych jest konieczność przesuwania i układania stolików. Pracownia komputerowa odsuwa od nas ten problem. Uczniowie swobodnie mogą wykonywać zadania stacji w parach, siadając przed konkretnym komputerem.

Brak nacisków i niezależność

Aby uczniowie przejęli część odpowiedzialności za proces przyswajania języka, stając się coraz bardziej samodzielni i niezależni od nauczyciela , dobrze jest na początku roku szkolnego przeprowadzić ankietę dotyczącą ich zainteresowań. Niech podadzą przykłady, a także niech opiszą oczekiwania. Pod koniec roku szkolnego, np. w swoim portfolio mogą zapisać, co z tego udało się osiągnąć. Gdy nauczyciel przechowa u siebie wypełnione ankiety do końca roku szkolnego, również powinien w tym względzie dokonać samooceny. W liceum ogólnokształcącym zmuszeni jesteśmy uczyć pod kątem tematów maturalnych. Od tego roku podobną sytuację mają również nauczyciele gimnazjów, gdyż czeka ich i ich uczniów pierwszy egzamin gimnazjalny, który też łączy się z określoną tematyką. Nie przeszkadza to jednak uczyć zgodnie z zainteresowaniami uczniów. M. Pawlak słusznie zauważa, że sukces ucznia w nauce języka jest możliwy tylko wtedy, gdy uczeń jest w nią aktywnie zaangażowany. Jeśli będzie miał możliwość wyartykułowania/zapisania czego oczekuje od nauczyciela, a nauczyciel będzie się starał wyjść tym oczekiwaniom naprzeciw, zaangażowanie ucznia w proces nauczania jest pewnikiem. Czy można przewidzieć jakimi metodami uczeń będzie potrzebował pracować? Najczęściej wymieniane przez uczniów obszary, to:
• wymiana wiadomości e-mail’owych z obcokrajowcami i korzystanie z obcojęzycznej strefy internetu
• rozumienie piosenek w języku obcym
• percepcja obcojęzycznych filmów
• rozmowy na tematy codzienne (szczególnie potrzebne w pracy zagranicą lub przy obsłudze obcokrajowców przybywających do Polski np. w hotelach, restauracjach itp.)
• przygotowanie do władania językiem obcym w środowisku przyszłej pracy itp.
Współczesne metody pracy i możliwości stwarzane przez organizacje europejskie oraz wszechstronny dostęp do informacji stwarzają doskonałą okazję, by nauczyciel mógł sprostać życzeniom uczniów. Stawia to jednak przed nim nowe wymagania i wyzwania a wspominany ostatnio coraz częściej termin nauka przez całe życie nabiera szczególnego sensu. Podam kilka przykładów zastosowania nowoczesnych środków dydaktycznych, dających nauczycielowi nowe możliwości w celu zaspokojenia wymienionych przeze mnie potrzeb swoich wychowanków.
 Prowadzenie projektu w ramach współpracy szkół europejskich w ramach eTwinning (www.etwinning.net): stawia konieczność nieustannej wymiany e-maili z rówieśnikami ale również budowy stron w języku obcym, wykonywania materiałów - w tym multimediów – o których uczeń będzie decydował sam, stymulowany do pracy przez nauczyciela
 Oswojenie ucznia ze świadomym słuchaniem tekstów obcojęzycznych piosenek (można krótkie fragmenty zastosować jako tło w nauce gramatyki np. If I Were A Richman, gdy wprowadzamy II tryb warunkowy); można też poprosić uczniów, by wyszukali - z pomocą Internetu - piosenki dotyczące konkretnego problemu gramatycznego. Jako przykład podam propozycję płyty zawierającej piosenki z I wish
1. I Wish It Would Rain Down - Phil Collins
2. Wishing You Were Somehow Here Again Lyrics (Phantom Of The Opera) - Sarah Brightman
3. I Wish I Were An Angel - Kelly Family
4. Heaven And Hell – Pink Floyd 
5. Wish I Had An Angel – Nightwish
6. Wishing You Were Here - Chicago
Na pewno znajdzie się w klasie kilku uczniów, którzy mają oryginalne nośniki z wybranymi piosenkami. Poszukiwania słów piosenek są dobrą zabawą ale również świetną nauką słownictwa i struktur jak również lekcją kultury krajów obcojęzycznych.

 Obrazowanie pewnych treści lekcji filmem (fragmenty filmów DVD oraz obcojęzycznymi migawkami z Internetu) a także pozwolenie nakręcenia 1-minutowych filmików w języku obcym czyli filmy dydaktyczne z celem. Metod wykonania tego zadania jest wiele: technika skarpetkowa czyli ubrane w skarpetki (z różnymi aplikacjami, guziczkami, naszywkami itp) „mówiące” ręce, wywiady z native speaker’ami, metoda fotograficzna czyli slideshow wykonany ze zdjęć zmieniających się w programie Movie Maker (do tej metody wystarczy mieć aparat fotograficzny), słowno-obrazowa prezentacja jakiegoś przedmiotu – wszystkie filmiki oczywiście oprawione dźwiękiem. Takie ćwiczenia wymagają od uczniów pracy w grupie, napisania i wyuczenia na pamięć roli w języku obcym, pozwalają utrwalić pewne zwroty i dostarczają przy tym ogromnej satysfakcji. Lekcja, na której następuje ocena prac (filmików) jest zarówno dla nauczyciela jak i dla uczniów niezwykle ciekawa i pozwala oderwać się od codziennej rutyny szkolnej. Aby nagrać film, nie potrzeba już nawet mieć kamery - można je nagrywać za pomocą telefonów komórkowych, które stają się urządzeniami powszechnego użytku o coraz lepszej jakości.
 Ścisła współpraca z uczniem z wykorzystaniem e-learningu czyli korespondencja za pomocą Internetu. Możemy polecić uczniom zapisywanie jednego zdania na temat tego, co było na lekcji. Niech określą krótko dlaczego dana lekcja/ćwiczenie były nudne, ciekawe, potrzebne, niepotrzebne itp. i niech podzielą się tym z nauczycielem w języku obcym drogą mailową. Jedno zdanie czyta się szybko a potem nauczyciel wie jak uczyć i jakich błędów unikać. Gdy uczeń zada pytanie, można mu udzielić rady jak się uczyć i jak przełamywać opory. Dzięki temu nauczyciel zbliża się do potrzeb i zainteresowań ucznia a uczeń ma możliwość wykorzystać język obcy w praktyce na równi z wykorzystaniem narzędzi nieodzownych w przyszłej pracy.
Nauczyciel nie może się bać krytyki i propozycji uczniów, nie może też mieć obaw przed mówieniem „nie wiem”. Musi zmienić to na „chodź, razem poszukamy rozwiązania, proponuj od czego zacząć”. Istotne jest, aby z pozycji teacher przejść do roli facilitator czyli ktoś, kto sam będąc ekspertem dyskretnie pomaga grupie ludzi zrozumieć ich cele i towarzyszy im w planowaniu ich osiągnięcia bez zabierania jakiegoś szczególnego głosu w dyskusji. Rola ta porównywana jest do roli położnej, która asystuje przy procesie tworzenia ale nie jest twórczynią skutku . Autonomia jednak nie oznacza, że nauczyciel staje się zbędny . Wręcz przeciwnie, rola nauczyciela jest bardzo istotna, gdyż autonomia to nie samouctwo. Nauczyciel musi podprowadzić uczniów pod autonomię, żeby się czuli zagubieni, gdy otrzymają za dużo „wolności”. Nauczyciel w dalszym ciągu jest przewodnikiem i kierownikiem, ale w sposób nie narzucający się: to on daje uczniom bodziec do działania. Podsuwa pomysły i metody do wyboru, pomaga uświadomić sobie cele, umożliwia dyskusję w grupie, oferuje możliwość wymiany doświadczeń pomiędzy uczącymi się, wspiera, monitoruje, asystuje. To trudne wyzwanie, wymagające zejścia z katedry i „zmieszania się z tłumem” oraz ogromnego doświadczenia i doskonałego warsztatu.

Odpowiedzialność

Wracając do stacji pedagogicznych i pracy w parach/trójkach, zawsze będą uczniowie którzy chcą mówić po angielsku cały czas, ale też i tacy, którzy będą porozumiewać się po polsku lecz szybciej robić zadania. Nauczyciel musi dać szansę jednym i drugim. Sami czasami bierzemy udział w konferencjach metodycznych dla nauczycieli, gdzie prowadzący każą nam wykonywać jakieś zadania i wielu z nas bierze w nich chętnie udział, ale są też tacy, dla których mówienie do Polaków po angielsku wydaje się sztuczne – podobnie jest z uczniami. Może pozostawiając im swobodę w tym względzie można zyskać co innego – np. dużo więcej powtórzonego materiału i większe skupienie na innego typu wymaganiach egzaminacyjnych.
Każda klasa składa się z wielu jednostek, a których każda ma inny cel. Czy można zatem mówić o autonomii w grupie? Zdecydowanie tak. Istnieje coś takiego jak autonomia społeczna - w przyszłości trzeba się będzie dostosować do grupy/społeczeństwa. Nie można nauczyć ucznia spełniania zachcianek. Celem jednostki ma być też dostosowanie się do grupy. Autonomia może mieć wymiar zarówno społeczny jak i indywidualny. Indywidualny wymiar motywacji podkreśla wagę indywidualnego stylu uczenia się, społeczny wymiar motywacji kładzie nacisk na wzrost świadomości ucznia, który następuje poprzez współpracę w grupie . 

Zadowolenie i satysfakcja

Kuba (II klasa LO) podsumował pozostawioną sobie autonomię podczas powtórzenia przed sprawdzianem tak: Szkolne powtórzenia wiadomości zazwyczaj wiązały się dla mnie z pewną dozą stresu. Na dobrą sprawę owe „powtórzenia” oznaczają tyle co sam sprawdzian, który po nich następuje – bezlitosne odpytywanie, często poprzez pisanie kartkówek lub odpowiedź ustną. W tym kontekście, po co w ogóle robić jakiekolwiek powtórzenia? To jak odwlekanie nieuniknionego (czyli samego sprawdzianu). Tym bardziej jakiekolwiek odejście od tej formuły jest zawsze miłą odmianą. Gdy pierwszy raz, przygotowany do klasycznego powtórzenia wiadomości zobaczyłem salę lekcyjną wypełnioną kolorowymi kredkami i numerkami jak z teleturnieju, poczułem się odrobinę zbity z tropu. Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny jakim go malują, a sama lekcja okazała się całkiem przyjemna. Przede wszystkim, o jakimkolwiek stresie nie ma tutaj mowy. Powtórzenie „numerkowo – kredkowe” dopuszcza kontakt i współpracę z innymi uczniami, tworząc przy tym relaksującą atmosferę. Poza tym nie od dziś wiadomo, że najlepiej jest się uczyć poprzez zabawę. Nauczyciel spełnia tutaj rolę koordynatora, a nie sędziego i to właśnie jest miła odmiana. Dzięki tej formie powtórzenia można też łatwo ustalić z którą partią materiału ma się problem, a potem taki problem wyeliminować. Bo skoro nauka wspomagana kolorowymi kredkami i innymi „akcesoriami” jest skuteczna w przedszkolu i podstawówce, to na spragnionych wiedzy licealistach także się sprawdzi. 
Małgosia (klasa maturalna) określiła tę samą sytuację, że: cały strach przed nieznanym był niepotrzebny. Taki sposób powtórzenia był dla mnie miłą odskocznią od nudnych i schematycznych lekcji tego typu. Z każdą kolejną powtórką przekonywałam się do tego coraz bardziej. Mogłam powtórzyć przed sprawdzianem to co dla mnie samej było najbardziej istotne, z czym miałam największy problem. Możliwość samodzielnego decydowania o kolejności powtarzanego materiału była wspaniałym rozwiązaniem. Jeśli potrzebowałam trochę więcej czasu żeby zatrzymać się nad danym przykładem to nie denerwowałam się, że czeka na mnie cała klasa, tylko mogę się spokojnie nad tym skupić. Dodatkowo w czasie tej lekcji mogłam bez problemu na bieżąco konsultować swoje wątpliwości z nauczycielem. Projekt jako całość spisał się bez zarzutu i z korzyścią dla mojej wiedzy i samopoczucia.

Justyna (I klasa LO): liczyło się tylko to, by zrobić jak najwięcej stacji i uzbierać maksymalną liczbę punktów. Było dla mnie frajdą, gdy po dobrze wykonanym zadaniu mogłam namalować sobie w zeszycie gwiazdkę, słoneczko, czy inny znaczek. Praca w parach też ułatwiała zadanie, ponieważ uzupełnialiśmy się nawzajem, a i wszystko szło szybciej. Nie było zamieszania, bo każda para miała swoją stację, przy której pracowała i gdy kończyła przechodziła do następnej. Klucze z odpowiedziami pozwalały mi od razu dowiedzieć się, gdzie popełniłam błąd, dzięki temu wiedziałam nad czym jeszcze muszę popracować. Powtórki wspominam bardzo miło i pamiętam, że zawsze wspólnie z klasą cieszyłam się, że znów będą stacje. 
Jarek (klasa II LO) jednak podsumował pracę nad stacjami jako: Potrzeba częstej zmiany miejsca pracy, oraz fakt, że ludzie dokoła mnie „spacerują” nie sprzyjał w koncentracji. Nie lubię i chyba nie umiem współpracować w parze z drugą osobą. Zdecydowanie lepiej radzę sobie z pracą w większych grupach. Mam wrażenie, że z klasycznych powtórek więcej zostawało mi w głowie.
Należy zatem pamiętać, by wziąć pod uwagę wszystkich uczniów razem ale i każdego z osobna. No i nie zapomnieć o feedback’u. Choć w przypadku stacji edukacyjnych przeważyły opinie pozytywne, dzięki takim opiniom jak opinia Jarka wiemy, że nie wszyscy uczniowie na równi skorzystają z tych samych metod. Być może rozwiązaniem dla uczniów takich jak on byłoby pozostawienie możliwości pracy w pojedynkę. Najważniejsze jednak jest aby nie mierzyć wszystkich jedną miarą, zdawać sobie sprawę z różnorodności i być wciąż otwartym na innowacje.

Na koniec chciałabym zwrócić uwagę na fakt, że w całym procesie nauczania i uczenia autonomia przydałaby się również nauczycielowi. Poprzedni Minister Edukacji pozostawił nam przepis pozwalający na wybór podręcznika jedynie z trzech tytułów zatwierdzonych przez Radę Pedagogiczną szkoły. Nie można za bardzo wyjść poza ustalone ramy, a przecież każda klasa to osobny organizm, którego potrzeby nauczyciel poznaje indywidualnie. Wcześniej była większa swoboda nie tylko w doborze podręczników ale i programów nauczania. Zarówno uczeń jak i nauczyciel potrzebują autonomii. Nie można ich w żaden sposób ograniczać ani podawać „gotowych dań na talerzu”. Władze nauczycielowi, a nauczyciel uczniowi muszą dać przestrzeń i narzędzia oraz możliwość uświadomienia celu. Swoje własne drogi dojścia do tego celu każdy z nich musi sobie już wyznaczyć i przebyć na własną rękę.