JA slide show
 

Multimedia

Films
Songs
Gallery



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 75 gości 
WSPOMNIENIA Z LONDYNU PDF Drukuj Email

 

pict0117

20 marca 1995 rok. Marzenia się spełniają. W rok po skończeniu studiów - filologii angielskiej w UAM w Poznaniu (marzenie nr 1) – na własne oczy zobaczyłam to, o czym tyle czytałam. Swoim pomysłem wyjazdu do Londynu (marzenie nr 2) udało mi się „zarazić” 42 inne osoby i zorganizować wycieczkę szkolną do stolicy Wielkiej Brytanii. 
Patrząc z perspektywy czasu: ot, prozaiczna podróż, zwykli ludzie normalny autokar... Jednak wtedy było to duże przeżycie: pierwsza ważna podróż zagraniczna dla uczniów i dla ich nauczycieli i to gdzie! – do Londynu!
Koleżanka, nauczycielka geografii, miała swoją wielką chwilę, gdy stanęła na południku zerowym w Greenwich, naszym pierwszym przystanku w drodze do serca Anglii. Potem był Trafalgar Square z dumnym Admirałem Nelsonem i tysiącem gołębi, National Gallery, gdzie Anglicy zaskoczyli nas swoją nieufnością do rzeczy pozostawionych bez właściciela (reklamówka z rzeczami, pozostawiona w hallu głównym galerii stała się obiektem „zmasowanego zainteresowania” ochrony galerii – jak się oczywiście potem dowiedzieliśmy – Anglicy obawiają się podłożenia bomby w miejscu publicznym).
Humor angielski „dopadł nas” pod Buckingham Palace – był typowym starszym angielskim jegomościem w meloniku. W tłumie gapiów oczekujących na zmianę warty (żołnierze wtedy w strojach w kolorze szarym – zimowym) uraczył nas swoim angielskim dowcipem, który tylko on w tym towarzystwie zrozumiał; a w tłumie byli wszyscy, od starozakonnych wyznawców Prawa Mojżeszowego w chałatach i z pejsami, przez wszystkie kolory skóry i narodowości, aż do nas Polaków, którzy - oniemiali z zachwytu - po raz pierwszy w życiu konfrontowaliśmy wyobrażenia z rzeczywistością. Cóż, culture shock.
Potem z zapartym tchem (biegając, nie chodząc, by jak najwięcej zobaczyć) było Westminster Abbey, Houses of Parliament ( a nad nimi żółte baloniki lecące ku niebu na znak jakiegoś protestu – odbywał się tam strajk), Piccadily Circus i zdjęcia grupowe, British Museum, Londyńska Tower i wszystkie te miejsca, do których zwykle się chodzi, gdy zwiedza się Londyn.
Jeszcze tylko obowiązkowe dla „świeżych w stolicy” zdjęcia w czerwonej budce telefonicznej, przy czerwonej skrzynce pocztowej, w double decker’ze i z policjantem, zagubienie w Hampton Court Maze i białe klify Dover.
Tak II LO w Jaworznie rozpoczęło „brytyjski szlak”, zaliczając po kolei Szkocję (marzenie nr 4), Walię (marzenie nr 5) i Anglię Środkową (by wracać co roku do Solihull, koło Birmingham i uczyć się języka angielskiego w najlepszych do wyobrażenia warunkach.)
Warto mieć marzenia.

 

img_4007